Dziękuję Wam za życzenia dla bloga. Bardzo się cieszy i jest Wam niesamowicie wdzięczny :)
Jakiś czas temu otrzymałam w prezencie z podróży na grecką wyspę lakier (ten ktosiek zna mnie jak własną kieszeń i wie, co trygryski lubią najbardziej) z nieznanej mi bliżej firmy Beauty Lines Cosmetics. Uznałam, że będzie on odpowiedni na wielki start z postami :)
Cukierkowy, wyrazisty róż z numerem 636. Bardzo dziewczęcy, bardzo rzucający się w oczy i bardzo wakacyjny! Choć w sztucznym świetle nabiera żarówistości, to w dziennym chowa się i wydaje się być delikatniejszy. Co nie znaczy, że go nie widać. Widać i to jak! :)
W kwestii technicznej - lakier jest rzadki, lubi rozlać się po skórkach. Długi i równo przycięty pędzelek sprawnie manewruje przy skórkach, kryje po 2 warstwach. Na zdjęciach z topem.
Jeśli ktoś wybiera się jeszcze na słoneczną wyspę Korfu, to polecam rozejrzeć się za cudakami z tej firmy. Ja jestem zdecydowanie na tak! :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kremowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kremowe. Pokaż wszystkie posty
środa, 14 sierpnia 2013
piątek, 5 lipca 2013
Wracam!
A przynajmniej próbuję :)
Nawet nie wiem od czego zacząć. Jestem ogromnie szczęśliwa, że w końcu mogę tu skrobnąć parę rzeczy. Stęskniłam się jak nie wiem, czekam tylko na porządne obtańcowanie mnie za tak długą nieobecność, podczas której, nie powiem, wydarzyło się niemało.
Trochę prywaty - pisze do Was już oficjalnie przyjęta licealistka o profilu biologiczno-chemiczno-matematycznym! Testy gimnazjalne poszły mi lepiej niż się spodziewałam (przyznajcie się, trzymałyście kciuki, bo bez Was by się to nie udało :D), ale i tak myślałam, że nic z tego nie wyjdzie, ponieważ na ten kierunek było mnóstwo chętnych osób. Na moje szczęście okazało się, że świadectwo z paskiem (nie na tyłku) i wyniki wystarczyły. Ulala.
Reszta problemów rozwiązana, wakacje nadeszły. Nic tylko do Was wrócić! :)
Ok, o mnie było już za dużo, teraz powiedzcie co u Was? Czuje się jakbym była z epoki dinożaurów, nic nie wiem. Będę nadrabiać Wasze wpisy, ale nie trudno będzie ogarnąć wszystkie nowinki, więc dajcie znać, co ciekawego mnie ominęło!
Cudem wygospodarowałam czas na wizytę w Rossmannie, tam zastałam nową kolekcję Lovely Gloss Like Gel. "A co mi tam, wypróbuję"...
Nawet nie wiem od czego zacząć. Jestem ogromnie szczęśliwa, że w końcu mogę tu skrobnąć parę rzeczy. Stęskniłam się jak nie wiem, czekam tylko na porządne obtańcowanie mnie za tak długą nieobecność, podczas której, nie powiem, wydarzyło się niemało.
Trochę prywaty - pisze do Was już oficjalnie przyjęta licealistka o profilu biologiczno-chemiczno-matematycznym! Testy gimnazjalne poszły mi lepiej niż się spodziewałam (przyznajcie się, trzymałyście kciuki, bo bez Was by się to nie udało :D), ale i tak myślałam, że nic z tego nie wyjdzie, ponieważ na ten kierunek było mnóstwo chętnych osób. Na moje szczęście okazało się, że świadectwo z paskiem (nie na tyłku) i wyniki wystarczyły. Ulala.
Reszta problemów rozwiązana, wakacje nadeszły. Nic tylko do Was wrócić! :)
Ok, o mnie było już za dużo, teraz powiedzcie co u Was? Czuje się jakbym była z epoki dinożaurów, nic nie wiem. Będę nadrabiać Wasze wpisy, ale nie trudno będzie ogarnąć wszystkie nowinki, więc dajcie znać, co ciekawego mnie ominęło!
Cudem wygospodarowałam czas na wizytę w Rossmannie, tam zastałam nową kolekcję Lovely Gloss Like Gel. "A co mi tam, wypróbuję"...
...a jak Janelle próbuje to zaczyna od fioletów :) Uroczy kremowy fiolet z numerem 128. Po pomalowaniu paznokci zaraz poleciałam sprawdzić, czy nie mam czekolady z Milki w magicznej słodyczowej szafce (do której nie powinnam mieć wstępu -.-), bo kolor jest właściwie identyczny. Do pełnego krycia potrzebne są 3 cienkie, bądź 2 grube warstwy. Na zdjęciach mam ich trzy bez topa. Prosze jak się błyszczy.
W kwestii technicznej lakier sprawuje się bez większych zarzutów. Konsystencja lekko lejąca, ale przyjemna, ponieważ masywny i gruby pędzelek sunie po płytce jak po maśle. Wysycha w zadowalającym tempie.
Przyjemny kolor. Wydaje mi się jednak, że to nic oryginalnego... W każdym razie, jeśli się podoba to polecam!
Zdjęcia robione w różnych oświetleniach, chciałam zobaczyć jak tam mój aparat się sprawuje po dłuższej przerwie :)
Jak widzicie paznokcie mało się zmieniły, co najwyżej są w szoku, że coś na nich jest, bo już dawno tego nie doświadczyły.
środa, 10 kwietnia 2013
Witamy wiosnę
No nareszcie! Nie wiem jak u Was, moje Panie, ale u mnie już wiosna :) Niesamowicie się z tego cieszę. Od razu dostaję pozytywnego kopa i chęci do działania, kiedy za oknem zamiast białego puchu widzę trawę (może nie soczyście zieloną, ale jednak trawę) i przebijające się przez chmury niebo, a i gdzieniegdzie słońce! Rewelacja.
Jak to kobieta muszę też ponarzekać. Jedyne, czego żałuję to brak takiej pogody na święta. No bo kto to widział, żeby brnąć ze święconką przez zaspy śniegu?
Jeśli Pani Wiosna się do nas powoli skrada, spróbujmy zatrzymać ją na dobre wiosennymi kolorami na paznokciach.
Moje ulubione połączenie. Nie dość, że fiolet, to jeszcze błysk. Ten mani nosiłam już jakiś czas temu, ale pewnie nie raz będę do niego wracać, bo czułam się w nim świetnie. Użyłam pokazywanego już My Secret oraz ulubieńca ostatniego czasu, czyli brokatu z H&M.
Niestety, aparat fiksuje (jakby to była jakaś nowość -.-) i pokazał fiolet nie tak, jak powinien. Uwaga, bo tłumaczę. Prawdziwy kolor Lavender ukazuje paznokieć, na którym jest nałożony brokat. Za to fiolet pokryty glitterem jest bardziej różowy, a to przez bazę 'iskierka'. Pokręcone jak nie wiem. Ale tu o koncept chodzi, który jest, według mnie, bardzo udany :)
Na ostatnim zdjęciu lakiery pokryte topem. Na reszcie bez.
Chętnie pokombinuje z innymi połączeniami :) Może pomarańcz? Albo brąz? Jeśli macie jakiś pomysł dajcie znać :)
PS Ze względu na zasypujące moją skrzynkę mailową komentarze o kompletnie bezsensownej treści od anonimowych nadawców, usuwam tę opcję. Mam nadzieję, że nie utrudni Wam to blogowego życia :)
Jak to kobieta muszę też ponarzekać. Jedyne, czego żałuję to brak takiej pogody na święta. No bo kto to widział, żeby brnąć ze święconką przez zaspy śniegu?
Jeśli Pani Wiosna się do nas powoli skrada, spróbujmy zatrzymać ją na dobre wiosennymi kolorami na paznokciach.
Moje ulubione połączenie. Nie dość, że fiolet, to jeszcze błysk. Ten mani nosiłam już jakiś czas temu, ale pewnie nie raz będę do niego wracać, bo czułam się w nim świetnie. Użyłam pokazywanego już My Secret oraz ulubieńca ostatniego czasu, czyli brokatu z H&M.
Niestety, aparat fiksuje (jakby to była jakaś nowość -.-) i pokazał fiolet nie tak, jak powinien. Uwaga, bo tłumaczę. Prawdziwy kolor Lavender ukazuje paznokieć, na którym jest nałożony brokat. Za to fiolet pokryty glitterem jest bardziej różowy, a to przez bazę 'iskierka'. Pokręcone jak nie wiem. Ale tu o koncept chodzi, który jest, według mnie, bardzo udany :)
Na ostatnim zdjęciu lakiery pokryte topem. Na reszcie bez.
Chętnie pokombinuje z innymi połączeniami :) Może pomarańcz? Albo brąz? Jeśli macie jakiś pomysł dajcie znać :)
PS Ze względu na zasypujące moją skrzynkę mailową komentarze o kompletnie bezsensownej treści od anonimowych nadawców, usuwam tę opcję. Mam nadzieję, że nie utrudni Wam to blogowego życia :)
piątek, 15 marca 2013
Brzoskwiniowo-kremowo
Czyli lakier z nowej serii od Wibo, stworzonej przez nasze blogerki (no bo przecież blogosfera to jedna wielka rodzina). Wśród pięknych odcieni znalazłam dwa, które skradły moją duszę. Z resztą nie tylko moją, wzięłam ostatnie egzemplarze :) Dziś o propozycji od Olgi z bloga The Oleskaaa (klik).
Wibo Gel Like - Peaches And Cream z numerem 9. Piękna rozbielona różowa brzoskwinia. Kolor jest uroczy, nienachalny i bardzo dziewczęcy :) Całkowicie kremowy. Na zdjęciach pokryty topem.
Odcień jest genialny, tylko formuła nie ta :c Niestety, lakier jest gęsty i stawia opór przy nakładaniu. Malowanie idzie ciężko, ale da się to wyćwiczyć ;) Pędzelek cienki, precyzyjnie wykrojony przez co bardzo wygodny. Kryje po 2 standardowych warstwach. Według producenta lakier ma zawierać "formułę imitującą lakier żelowy". Cóż... Nie bardzo. Dla mnie to zwykła emalia, która zdecydowanie za wolno schnie.
Po kilku dniach noszenia dodałam do niego trzy warstwy złotka od Essence. Udane połączenie :)
Ukłony w stronę Olgi. Lakier jest cudowny! Lećcie po niego prędko :)
Wibo Gel Like - Peaches And Cream z numerem 9. Piękna rozbielona różowa brzoskwinia. Kolor jest uroczy, nienachalny i bardzo dziewczęcy :) Całkowicie kremowy. Na zdjęciach pokryty topem.
Odcień jest genialny, tylko formuła nie ta :c Niestety, lakier jest gęsty i stawia opór przy nakładaniu. Malowanie idzie ciężko, ale da się to wyćwiczyć ;) Pędzelek cienki, precyzyjnie wykrojony przez co bardzo wygodny. Kryje po 2 standardowych warstwach. Według producenta lakier ma zawierać "formułę imitującą lakier żelowy". Cóż... Nie bardzo. Dla mnie to zwykła emalia, która zdecydowanie za wolno schnie.
Po kilku dniach noszenia dodałam do niego trzy warstwy złotka od Essence. Udane połączenie :)
Ukłony w stronę Olgi. Lakier jest cudowny! Lećcie po niego prędko :)
piątek, 1 marca 2013
Niezapominajki raz jeszcze
No tak. Usprawiedliwiać się nie będę, bo to nie ma sensu. Napiszę tylko, że musiałam się odciąć na moment od wirtualnego świata z przyczyn prywatnych. Mam lekkie zaległości, więc zabieram się do pracy :)
Dzisiejszego przyjemniaczka nie widziałam przez długi czas w szafie Lovely. Ostatnio jednak natknęłam się na niego, zupełnie przypadkiem. Całe szczęście, bo może którejś z Was wpadnie w oko i będziecie miały na niego chrapkę ;)
Lovely z serii Color Mania, numer 133. Przykurzony niebieski z dużą przewagą niebieskich tonów nad fioletowymi. Na pierwszy rzut oka wydaje się być podobny do Aqua Cool, ale drugi ma zdecydowanie więcej fioletu w sobie. Niezapominajki znowu zagościły na moich paznokciach :)
W kwestii technicznej- mimo swojego wieku (kupiłam go jakieś 2 lata temu) lakier nie zgęstniał. Jest tak samo przyjemny w użyciu jak dawniej :) Pędzelek długi i bardzo wygodny, schnie wręcz ekspresowo, kryje po standardowych dwóch warstwach.
Zdjęcia robiłam w trochę różnych oświetleniach, więc kolor może wydawać się inny, ale został dość wiernie oddany (oczywiście nie w 100%, bo to z moim aparatem jest niemożliwe ;c).
Jesteście zainteresowane postem o pielęgnacji paznokci? Mam taki w pogotowiu, dlatego jestem ciekawa, czy piszecie się na to :)
Dzisiejszego przyjemniaczka nie widziałam przez długi czas w szafie Lovely. Ostatnio jednak natknęłam się na niego, zupełnie przypadkiem. Całe szczęście, bo może którejś z Was wpadnie w oko i będziecie miały na niego chrapkę ;)
Lovely z serii Color Mania, numer 133. Przykurzony niebieski z dużą przewagą niebieskich tonów nad fioletowymi. Na pierwszy rzut oka wydaje się być podobny do Aqua Cool, ale drugi ma zdecydowanie więcej fioletu w sobie. Niezapominajki znowu zagościły na moich paznokciach :)
W kwestii technicznej- mimo swojego wieku (kupiłam go jakieś 2 lata temu) lakier nie zgęstniał. Jest tak samo przyjemny w użyciu jak dawniej :) Pędzelek długi i bardzo wygodny, schnie wręcz ekspresowo, kryje po standardowych dwóch warstwach.
Zdjęcia robiłam w trochę różnych oświetleniach, więc kolor może wydawać się inny, ale został dość wiernie oddany (oczywiście nie w 100%, bo to z moim aparatem jest niemożliwe ;c).
Jesteście zainteresowane postem o pielęgnacji paznokci? Mam taki w pogotowiu, dlatego jestem ciekawa, czy piszecie się na to :)
wtorek, 5 lutego 2013
Zguba poszukiwana!
Zdążyłyście rzucić okiem na nowe trend edycje Wibo? Pewnie tak, bo trochę już stoją :) W każdym razie ja skusiłam się na zaledwie jedną buteleczkę z kolekcji o pięknej nazwie Vintage Garden.
Lakier bez nazwy (a szkoda) za to z numerem 2. Pastelowy rozbielony róż. Na zdjęciach wyszedł jednak zbyt blady, ma w sobie więcej różowych tonów.
Cwaniak szykuje nam niemałą niespodziankę (dla jednych miłą, dla innych złą) - w buteleczce łaskawie ukazuje piękne złote drobinki (coś jakby glassflecki) opalizujące na różowo, za to na paznokciu znikają w niewyjaśnionych okolicznościach. Detektyw Zuzia stwierdza, iż znajdziemy je tylko po dokładnym wpatrzeniu się w pazury w sztucznym świetle :) Bardzo żałuję, bo z nimi wyglądałby cudownie, a tak to tylko pięknie :)
O tu są, skubane:
Jak na pastel to jakość jest świetna. Konsystencja dość gęsta, pędzelek długi i średniej grubości- bardzo wygodny. Kryciem jestem pozytywnie zaskoczona, bo wystarczą 2 warstwy do uzyskania gładkiej tafli, co się w pastelach rzadko zdarza. Nie wysycha w ekspresowym tempie, ale też nie musimy czekać machając rękami nie wiadomo ile godzin.
Tak jak pisałam wcześniej- zdjęcia lekko przekłamane, aparat mi fiksuje :c Przypisuję go do wykończenia kremowego, bo to widać na paznokciach :)
I co powiecie na taki odcień różu? :)
Lakier bez nazwy (a szkoda) za to z numerem 2. Pastelowy rozbielony róż. Na zdjęciach wyszedł jednak zbyt blady, ma w sobie więcej różowych tonów.
Cwaniak szykuje nam niemałą niespodziankę (dla jednych miłą, dla innych złą) - w buteleczce łaskawie ukazuje piękne złote drobinki (coś jakby glassflecki) opalizujące na różowo, za to na paznokciu znikają w niewyjaśnionych okolicznościach. Detektyw Zuzia stwierdza, iż znajdziemy je tylko po dokładnym wpatrzeniu się w pazury w sztucznym świetle :) Bardzo żałuję, bo z nimi wyglądałby cudownie, a tak to tylko pięknie :)
O tu są, skubane:
![]() |
| zdjęcie zawartości buteleczki, ano niestety. |
Jak na pastel to jakość jest świetna. Konsystencja dość gęsta, pędzelek długi i średniej grubości- bardzo wygodny. Kryciem jestem pozytywnie zaskoczona, bo wystarczą 2 warstwy do uzyskania gładkiej tafli, co się w pastelach rzadko zdarza. Nie wysycha w ekspresowym tempie, ale też nie musimy czekać machając rękami nie wiadomo ile godzin.
Tak jak pisałam wcześniej- zdjęcia lekko przekłamane, aparat mi fiksuje :c Przypisuję go do wykończenia kremowego, bo to widać na paznokciach :)
I co powiecie na taki odcień różu? :)
sobota, 2 lutego 2013
Niezapominajki na pazokciach?
No tak. Ferie, a ja się nawet nie wyspałam. Ten tydzień był tak niesamowicie napięty, że w pewnym momencie nie wiedziałam gdzie jestem. Wszystkie sprawy, których nie udało mi się załatwić przed wolnym odhaczone. Jestem wolna :) Mam nadzieję, że ten tydzień będzie mniej aktywny i będę mogła poddać się słodkiemu lenistwu oraz pisaniu postów.
Dawno nie było tu niebieskich lakierów. Dramat.
Rimmel Lycra PRO o wdzięcznej nazwie Aqua Cool z numerem 420. Kolor jest rewelacyjny. Przygaszony niebieski z niewielką ilością fioletowych tonów (pokazujących się w rzeczywistości, na zdjęciach słabo je widać). Niezapominajki jak się patrzy :) Ma kremowe wykończenie i niesamowicie się błyszczy bez topu.
Lakier nie dość, że jest wizualnie fantastyczny to jeszcze jakość powala na kolana. Konsystencja dość rzadka, ale nie utrudnia to malowania, wręcz przeciwnie. Pędzelek jest gruby, zaokrąglony i bardzo wygodny. Schnie szybko. Do pełnego krycia wystarczą standardowe dwie cienkie warstwy, bądź -jakby się ktoś uparł- jedna grubsza.
Zdecydowanie polecam!
Mojego pierwszego Rimmela opisywałam tutaj. Post o nim jest najpopularniejszy na moim blogu. Aż tak lubicie korale? ;)
Dawno nie było tu niebieskich lakierów. Dramat.
Rimmel Lycra PRO o wdzięcznej nazwie Aqua Cool z numerem 420. Kolor jest rewelacyjny. Przygaszony niebieski z niewielką ilością fioletowych tonów (pokazujących się w rzeczywistości, na zdjęciach słabo je widać). Niezapominajki jak się patrzy :) Ma kremowe wykończenie i niesamowicie się błyszczy bez topu.
Lakier nie dość, że jest wizualnie fantastyczny to jeszcze jakość powala na kolana. Konsystencja dość rzadka, ale nie utrudnia to malowania, wręcz przeciwnie. Pędzelek jest gruby, zaokrąglony i bardzo wygodny. Schnie szybko. Do pełnego krycia wystarczą standardowe dwie cienkie warstwy, bądź -jakby się ktoś uparł- jedna grubsza.
Mojego pierwszego Rimmela opisywałam tutaj. Post o nim jest najpopularniejszy na moim blogu. Aż tak lubicie korale? ;)
PS Odświeżyłam wygląd bloga. Dajcie znać, jeśli czegoś nie widzicie lub coś jest dla Was nieczytelne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















































