Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerń. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 września 2012

Paznokciowy Projekt Finish - Tydzień 6

Wygospodarowałam trochę czasu i przybyłam.Jak się zacznie liceum, to pewnie po przysłowiowym tyłku nie będę mogła się podrapać :)

No to tydzień 6. Ależ to zleciało! o_O

No wiecie... Kiepsko, ale jest. Nie przepadam za pękaczami, praktycznie ich nie używam (Kiedyś owszem, pamiętam jak zaczął się ten trend. Whooo, ale miałam fioła!) Ale mam ;)
No to pękacz Crack Me Up! z Miss Sporty, na świeżo kupionym Kobo z nowej kolekcji Colour Trends o nazwie Miami (nr 28). Pokażę, pokażę, bez nerwów. I to już niedługo ;>


 Wyszło jak wyszło. Nie chciałam machnąć na całą płytkę, nie luubię :)
A Wy co powiecie? ;)

Akcja:
 TU szczegóły
TUTAJ linki ze wszystkimi pokazanymi notkami

środa, 8 sierpnia 2012

China Glaze- Smoke And Ashes

I kolejny z "igrzyskowej" kolekcji :) Ten reprezentuje Dystrykt XII (edit. jasne, że 12!! Ale gafa ;c Dziękuję, DIY craft !!) zajmujący się górnictwem. Z tego Dystryktu pochodzili główni bohaterowie w książce, więc siłą rzeczy musiał być mój :)
Czarna na pozór baza jest bardzo ciemno zielona (ma to sens?), czego nie widać na zdjęciu. Zatopione w niej glass fleckowe, duochromowe drobinki przybierają kolor zielony, fioletowy i niebieski. Może kolor nie jest typowo letni, ale pięknie błyska w słońcu :)
Jakość taka sama jak każda z moich Chinek, np. tutaj -->kliku. Niestety, akurat tutaj miałam problem z trwałością- odpryski na następny dzień... Coś mi się wydaje, że jest w tym mój wkład, bo nie odtłuściłam płytki.

Bardzo chętnie będę nosić go jesienią/zimą. Teraz jest tyle soczystych kolorów do wypróbowania! o_O

Post pielęgnacyjny w trakcie tworzenia, proszę o wyrozumiałość i cierpliwość.

Dalej czekam na pytania od Was :)

piątek, 21 października 2011

Wibo, Express Growth, 291+ Miss Rainbow, 133 Beige

Chyba zaszalałam. Tak mi wpadło do głowy i musiało z niej wylecieć, na paznokcie. Przypomina mi trochę kolorową galaktykę, bądź nocne niebo z milionem kolorowych gwiazd. To musicie same ocenić.
Użyłam do tego lakierów:
1. Podkładowy, czarny lakier no name, kupiony za 3 zł w Chińczyku
2. Wibo Express Growth, 291
3. Miss Rainbow, 133 Beige, także kupiony w Chińczyku:


Zaczynając od spraw technicznych: glittery, których użyłam, są bardzo dobre. Mają fajną konsystencję. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że przy położeniu samodzielnie któregoś z nich, przydałoby się z 5-6 warstw, ale jako nawierzchniowe spisują się rewelacyjnie. Szybciutko schną i mają fajne pędzelki.
Co do czarnego podkładowego, to jestem nim przerażona. Okropnie gęsty, bąbelkuje, jest nietrwały (po 1 dniu noszenia nie nadawał się kompletnie do pokazania go ludziom), a pędzelek- tragiczny. Źle przycięty, za duży, stąd beznadziejnie pomalowane paznokcie. Proszę o wybaczenie;) Ale plusa też ma- kryje przy 1 warstwie.
Koniec mojego biadolenia, przedstawiam mój dzisiejszy mani:
lakier no name- 1 warstwa, Wibo- 1 warstwa, Miss Rainbow- 1 warstwa

Kurcze, jak on się pięknie świeci. Wibo to się mieni na wszystkie kolory tęczy. Ogólnie, to nie przywykłam do takich brokatów, ale ten mi się podoba ;)
Aha, możecie zauważyć na małym paluszku Essenciaka, którego opisywałam tutaj. Taki eksperyment, z którego nie byłam zadowolona ;D
Zdaje sobie sprawę, że nie każdemu może się podobać. Piszcie swoje opinie. Jestem ich bardzo ciekawa ;)

sobota, 27 sierpnia 2011

Manicure u kosmetyczki+ IsaDora Graffiti Nail Top, 801 Black Tag

Moja przygoda z lakierami tak naprawdę zaczęła się właśnie od przyjścia od kosmetyczki. Fakt, wcześniej już miałam przejawy mojej manii, ale to takie lekkie. Kiedy zobaczyłam, jak pani potrafiła mi pięknie pomalować pazurki, nagle ja także zapragnęłam mieć w tym jakieś doświadczenie,a także posiadać ogromna ilość lakierów. I tak się zaczęło. Przybywały mi kolejne i kolejne lakiery, a ja już nie potrafiłam nad sobą zapanować. Wydaje mi się jednak, że zaczynam używać zdrowego rozsądku, bo nie pozwala mi on kupować lakierów powyżej 20 zł. Chyba, że nagle jakiś zacznie wrzeszczeć jak oszalały "Weź mnie, jestem przecież taki piękny!!". To ostatecznie mogę się zgodzić do 25 zł. Nic na to nie poradzę, że w tej sytuacji serce wygrywa z rozumem z dominującą przewagą ;) To zachowanie niekoniecznie jest przyjęte jako "normalne", przynajmniej u mnie w rodzinie;) Ale, ale! Na usprawiedliwienie mojego zachowania, jest fakt, iż jestem nastolatką i mam prawo być nienormalna!! ;D
Przepraszam za jakość zdjęcia, albo pogoda nie dopisywała, albo brakuje mi talentu do robienia zdjęć (raczej to drugie)

Nie mam pojęcia, jakich lakierów użyła tutaj pani kosmetyczka, ale wiem jedno: są świetne. Nie dość, że żadnych odprysków nie było po 6 (!) dniach noszenia, tylko końcówki się starły, to jeszcze pełne krycie otrzymujemy już po 1 warstwie. Na zdjęciu pazurki są jeszcze pokryte Topem.
Aha, i podkreślam, że zdjęcie było robione pod koniec czerwca, albo na początku lipca, więc niech nie zdziwi was fakt, że tutaj szpony są krótsze ;D

Po tych 6 dniach chciałam urozmaicić troszkę lakier, więc dodałam pękacza z IsaDory:
Widać już mocno startą końcówkę na palcu wskazującym.

Co do pękacza, kocham jego sposób pękania (fajny mi wyszedł na palcu środkowym). Kiedy nałożymy grubszą warstwę, ciapki będą większe, a kiedy cieńszą, mniejsze. Niestety, nie lubię w nim tego, że po kilku używaniach, zaczyna zasychać na buteleczce, a zaschnięte kawałeczki osypują się do środka. Kiedy nabieram lakieru muszę usunąć z pędzelka te "okruszyny", przez co szybko zasycha nam lakier, którym już wtedy się nie da malować. Znowu trzeba nabrać i to takie błędne koło. Jakby to nie wystarczało, na 29 zł, te 6ml to stanowczo za mało. Nie jestem z niego zadowolona. Musze zainwestować w jakiś tańszy i lepszy lakier pękający.
Mimo wszystko ten efekt mi się baaaardzo podoba ;) Wysycha w niecałe 30 sek. po nałożeniu na suchy lakier podstawowy. Wykończenie ma matowe, więc, jeśli się chce, można nałożyć lakier nawierzchniowy. Ja zawsze nakładam, wtedy się cudnie błyszczy ;)